KLIK

wtorek, 6 maja 2014

Moja własna (nie)wielka definicja szczęścia.

                                              S Z C Z Ę Ś C I E

Jako, że bardzo wiele się pozmieniało oraz jako, że bardzo ktoś chciał bym w końcu coś nowego na  blogu napisał, to się za to zabiorę. Mam nadzieję, że mi uwierzycie jak wiele w moim szarym życiu mogło się diametralnie zmienić.



 Na wstępię chciałbym wam opisać jak większość ludzi postrzega szczęście. Szczęściem nazywają np. chwilowe odczucie bezgranicznej radości, euforii, zadowolenia. Niektórzy szczęściem nazywają dobrym wyjściem z sytuacji, która wydaje się być niemożliwą do ominięcia bez zaznania większego lub mniejszego zła.
 Jest też ogólnie znana definicja szczęścia tłumaczące je jako odwrócenie się losu w dobrym kierunku ze złego wraz ze sprzyjającymi temu losowymi prezentami od życia typu uniknięcie wypadku, wygranie w loterii. Z tą definicją moja jest najbardziej zbliżona. Czemu? Hmm.. Wyobraźcie sobie, że żyjecie. Natrafiają was codziennie jakieś sprzeczności losu, chwile radości czy inne tego typu czynniki z życia zwykłego człowieka. W waszym życiu pojawia się coś, co was zaskakuje, ale jeszcze nie za bardzo wiecie czy da się z tego skorzystać; a jeśli się da to jak. Gdy wreszcie uda wam się uzyskać dostęp do tego, czerpiecie wiele korzyści, sami odwzajemniając się tym samym. Zamknięte koło zwykłego szczęścia.



 Moje szczęście jest największe na świecie a zarazem nie za wielkie. Jest nią Klaudia. Mój aniołek( jest to ani trochę nie przesadzony zwrot co do jej osoby, na prawdę można wywnioskować, że nim jest). Klaudia to moje 158 centymetrowe oczko w głowie. Teraz wam wyjaśnię o co chodzi z tym porównaniem jej do mojej definicji szczęścia.



 Klaudia pojawiła się w moim życiu 2 lata temu. Oboje jakoś nie przywiązywaliśmy do tego większej wagi, byliśmy zajęci swoim życiem, swoimi problemami, cieszyliśmy się własnymi radosnymi momentami. To zaczęło się lekko zmieniać. Z jednej jak i z drugiej strony były wyraźne znaki, ale nikt nie wiedział czy warto spróbować, czy gotowi jesteśmy na coś takiego. Potem nastała chwila (ta chwila wcale nie była chwilą, była raczej ciągnącą się rzeczywistością, chociaż nie było to aż tak odczuwalne, bo znów powrócilismy do tego co otaczało nas wcześniej) przerwy w relacji. 



 Pewnego dnia potrzebowałem z czymś pomocy i coś mi podpowiedziało, że pierwsza osoba, która może mi pomóc to Klaudia. Wyszło z tego tyle, że jeszcze tego samego dnia wieczorem oboje siedzieliśmy u niej na łóżku opowiadając sobie o cząsteczce z naszego teraźniejszego życia. Wszystko działo się wraz z głębokim patrzeniem sobie w oczy i uśmiechaniem się, choć było to wszystko dość nieśmiałe. Pocałowała mnie wtedy. Raz. W szyję. Zwykły sekundowy buziak. Mnie poraziło, poczułem wtedy na sobie wszystko co zawsze chciałem mieć przy sobie nigdy o tym nie wiedząc. Nie muszę tłumaczyć chyba, że nie potrzeba było długiego czasu by z tego pocałunku po paru dniach zrodziły się inne, głębsze pocałunki prowadzące do jednego - powstania NAS.



 Tak więc moje wielkie,niewielkie szczęście to właśnie wszystko co zachodzi między nami podczas każdego dnia,każdego spojrzenia, każdego dotyku, każdego pocałunku, każdym powrocie.






 Oboje odnaleźliśmy uzupełnienie siebie. Uzupełnienie - ponieważ jesteśmy różni, bardzo różni, chociaż nie we wszystkim, ale w na prawdę wszystkim. I to jest piękne, bo oboje próbujemy poznać na czym polega życie według drugiej osoby. Wiem na pewno, że rzeczą która jest między nami wspólna to przyszłość, miłość do siebie, miłość do jedzenia ( eh.. HAHAHA), chęć szczęścia drugiej osoby(chociaż tak na prawdę to oboje już chyba nie musimy nic takiego robić, wystarczy, że znajdujemy się w niewielkiej odległości od siebie). Jak i wszyscy tak i my nie jesteśmy ludźmi idealnymi. Popełniamy błędy, bywają u nas kłótnie i mimo, że podczas nich jesteśmy wrakami człowieka, to po nich wszystko między nami powiększa się znowu dwukrotnie.


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Miłość na pokaz.


Miłość na pokaz, 'miłość' pod publikę.
Jest to kolejna strasznie żałosna sprawa dosięgająca wiele osób z naszych kręgów. Wiele osób robi sobie statusy związku na facebook'u jedynie pod publikę. Nie wiem jak to niby działa? Chłopak chce pokazać, że jest z NAJŁADNIEJSZĄ dziewczyną? O to chodzi? To jest dziwne, serio. Osoby takie wyszukują ładne znajome i proponują im związek, np. w celu zdobycia lajków pod statusem, albo polepszenia opinii u znajomych. Jak dla mnie takie związki właśnie jedynie psują ich opinie. Moi znajomi raczej tacy nie są, i to mnie cieszy.
Prawie codziennie spotykam się z takimi związkami na pokaz w internecie. Problem tkwi nie tylko w tym. Gorszą sprawą jest, gdy powstają takie parki na mieście. Udają, że są razem, całują się przy znajomych. A gdy są sami mają się kompletnie w dupie. Śmieszne. A wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze?;) Gdy jedna z osób się zakochuje w drugiej, a ta druga wie, że dana osoba jest jakoś 'szanowana' wśród znajomych i polepszy sobie autorytet tym, że z nią będzie. Dajmy przykład. Ona go kocha, a on z nią jest tylko dlatego, że jest ładna i koledzy mu jej zazdroszczą. Po wszystkim, gdy zauważy, że znajomi już nie są tak zafascynowani tym wszystkim, olewa ją, bo przecież już nie ma z niej korzyści. Rzygam takimi ludźmi.
Mam nadzieję, że nie znacie takich ludzi i w przyszłości nie będziecie musieli takowych poznawać. 

piątek, 6 grudnia 2013

Pierwszy raz


Pierwszy raz... Czyli jak to wygląda z mojej perspektywy.
Chciałbym zacząć od tego, że pierwszy raz powinien pozostać nie dla byle kogo. Powinna być to osoba, którą kochamy, ufamy jej, jesteśmy pewni, że nie jest z nami tylko aby to zrobić.
Pierwszy raz to najcudowniejszy moment w życiu chłopaka jak i dziewczyny, o ile robi się to z kimś wyjątkowym. Nie robiłem tego jeszcze, bo chciałbym to zrobić z osobą, której tym że jest moją pierwszą udowodnię jak bardzo jest dla mnie wyjątkowa. Nie chcę zrobić tego z pierwszą lepszą. Taka, której nie znam, albo taka, która zrobiła by to z każdym.. Po co mi takie coś?:)
Nie widzę sensu spieszenia się z tym. Nic na siłę. Jeśli nasz partner odmawia, to zostawmy to na jakiś czas. Rozmawiajmy z nim o tym często, przekonując stopniowo. Kiedyś na pewno będzie gotowa/y i sami zobaczycie, że wyjdzie to samo z siebie i nic nie trzeba planować.
Jeśli macie taką osobę i szykuję się, że może do czegoś pomiędzy wami dojść, to najważniejsze jest to byście jednak pamiętali o zabezpieczaniu się. Wiem, słyszycie to ciągle, ale powtórzę to Wam, bo przecież ciągle się zdarzają te nastoletnie ciąże, a to tylko zniszczenie sobie życia.
Pamiętajcie. Pierwszy raz, to nie byle co, nie robimy tego przy pierwszej lepszej okazji z przypadkową osobą. Czekamy na tą jedyną. Wtedy będziemy z siebie dumni, że dajemy szczęście osobie, której chcemy dać szczęście :)


czwartek, 5 grudnia 2013

S U P E R moda


W dzisiejszych czasach wiele osób chce być modnym. Ok, to czasem fajne i nawet polepsza wizerunek niektórych ludzi.
Lecz jest taka jedna rzecz, która ostatnimi czasy stała się s t r a s z n i e modna.
Pewnie wiecie o czym mówię.. Mam na myśli bycie 'Bi'. Kiedyś prawie nie było takich ludzi. I nie, nie mówcie mi, że się bali i ukrywali z tym. To nie prawda. Jedynie część z nich tak miała, podobnie z homoseksualistami. Ale tych zostawiam, bo na to aż takiej 'mody' nie ma.
Ludzie zaczęli zauważać, że gdy ktoś zaczyna pisać/mówić, że jest bi od razu wzrasta jego 'atrakcyjność', każdy go chwali, że się nie ukrywa. Każdy chce go wesprzeć.
Rozumiem, gdy ktoś na prawdę jest taki. Tak po prostu ma w genach, nie zmieni tego. Ale to, że ludzie zaczynają na siłę być odmienni jest chore. Uwierzcie, wcale nie będziecie 'fajniejsi', jeśli z dnia na dzień będziecie wmawiać ludziom, że jesteście biseksualni. Założę się, że połowy takich osób nawet nie pociąga własna płeć, wmawiają to tylko dla swoich korzyści. To śmieszne i nigdy tego nie pojmę.
Ludzie, ogarnijcie się. Jeśli chcecie zwrócić czyjąś uwagę, to zróbcie coś mądrego, przemyślanego, ciekawego, a nie idziecie na łatwiznę z czymś takim. Według mnie powinniście zostać wyśmiani. Jak nie przez hetero, to przez tych co na prawdę są bi. Oni w tym wszystkim najbardziej cierpią. Potem ludzie oskarżają ich, że sami oszukują, że są nic nie warci. To Ci sami ludzie. Moda niszczy im wszystko.

Odpowiedzcie mi... PO CO TO ROBIĆ? 

Fałszywość

W dzisiejszych czasach chyba nie ma osoby, która nie spotkałaby się z fałszywością wśród innych.
Pewnie wielu z Was miało tak, że ufało bezgranicznie danej osobie, po prostu można było zrobić dla niej wszystko, powierzyć każdy swój sekret, a nagle dana osoba odwracała się o 180 stopni i wszystko rujnowała. 
Fałszywość objawia się już wszędzie. Ktoś Cię słucha, wspiera, popiera, a za 10 minut leci do innego 'znajomego/przyjaciela' i obrabia Ci dupę jak tylko  może. Fałszywi to też tacy, którzy mówią Ci wszystko (że niby) o sobie, a żadna z tych rzeczy nie jest prawdą. 
Dlaczego tak jest? Chęć zabłyśnięcia przed innymi i pokazaniem jak fałszywą się jest kur*ą?
To jest chore, dobrze że są jeszcze ludzie, którzy są całkowicie normalni. Na których zawsze można polegać, którzy przechowają nasze tajemnice tylko dla siebie.
Ludzie, którzy mówili nam jak zrobić, by było dobrze, a wychodziło na to że przez to jest tylko gorzej? Już dawno ich nie ma, oni zrobili to specjalnie.
Nie wierzę czasem, że ludzkość jest naprawdę aż taka. Jak myślicie, da się to odwrócić? Cofnąć do normalności?
Ja chyba już nie widzę szans. Dla niektórych ludzi fałszywość to styl życia. Ale oczywiście. Oni są niewinni, umywają od wszystkiego ręce. To c h o r e.

środa, 4 grudnia 2013

Odległość


Miłość na odległość.
Coraz częściej spotykany przypadek. Nie ma co się dziwić. Teraz dużo ludzi większość czasu spędza w internecie. Poznaje nowych ludzi. Może zdarzyć się też tak, że pozna swój ideał. Przynajmniej z jego punktu widzenia tak wygląda.

Czy miałem z tym styczność? Owszem, miałem. I to nie raz. Najbardziej w pamięci zapadnie chyba już na zawsze dziewczyna z Opola, którą poznałem w śmieszny sposób, bo na kwejku. Mieliśmy ze sobą kontakt prawie cały czas. Kiedy tylko mogliśmy wchodziliśmy na internet i pisaliśmy do siebie. Wysyłaliśmy sobie różne zdjęcia, wymyślaliśmy historie ze sobą związane. Po około półtora roku(oczywiście z przerwami) nagle okazało się, że już nie jest jak kiedyś. Że nie bylem dla niej jedyną taką osoba, a co najgorsze - poznała kogoś w życiu rzeczywistym. Był to wielki ból, ale dałem radę, szybko doszedłem do wniosku, ze to był przecież internet. Było parę podobnych sytuacji sporo czasu temu(od dłuższego czasu staram się nie wchodzić w nic podobnego), ale nie były one w takim stopniu.
Osobiście? Teraz nie wyobrażam sobie być w związku na odległość. Nawet z osobą, którą poznałbym np. podczas gdy była w Warszawie i coś bym do niej poczuł. Starałbym się zrobić wszystko, by to przeminęło.
Jestem osobą która potrzebuje codziennej czułości, bliskości, słów, dotyku. Bez tego nie czuję miłości.
Tak wiem. Powiecie zaraz, że przecież takie wyczekiwane dlugo spotkanie będzie milion razy lepsze niż jak się spotyka na co dzień.
Niestety, ale ja po prostu nie potrafię. Każdy jest inny i myślę, że wiele osób mnie zrozumie i poprze :)




wtorek, 3 grudnia 2013

Będę taka super!


Będę taka super! Zaliczę kolejnego chłopaka!
Z czymś takim można się spotkać u dużej ilości nastolatek.
Co ja o tym sądzę? Chore, po prostu chore. Dla tych dziewczyn zaliczanie kolejnego faceta przykładowo raz w tygodniu, to normalka. Mają 15/16 lat a w ich w głowach tylko to, by mieć jakieś korzyści z tego, że zaliczyły kolejnego 'super,cudownego,świetnego' chłopaka. Robią to w celu uzyskania czegoś.
Czasem są to korzyści materliane, np. mówią, że zgodzą się pójść do łóżka, jeśli chłopak kupi im coś co im się spodoba. Czasem są to inne 'korzyści'. Przecież, gdy uda im się pójść do łóżka z chłopakiem o którym marzy wiele dziewczyn, to gdy to powie koleżankom, to szczęka im opadnie! Przecież to najważniejsze! Stracić dziewictwo jak najszybciej, by czuć się dojrzale. Nie wiem, nie rozumiem. Nie mam pojęcia co się stało przez ostatnie lata, że właśnie takie są priorytety wielu nastolatek. Chciałbym, by to się zmieniło, ale ja sam świata nie naprawię. Tego nie da się już cofnąć. Będzie tylko gorzej. Mam nadzieje, że jednak nadal będzie tak duży procent tych mądrych dziewczyn dla których pójście z kimś do łóżka będą traktowały jak coś wyjątkowego, cudownego. Coś co można ofiarować komuś kogo się naprawdę kocha, komu się ufa i wie, że on nas nie skrzywdzi.

Nie widzę nic specjalnego w tym, że mógłbym pójść do łóżka z dziewczyną, która wygląda idealnie, a puszcza się z każdym. Odmówiłbym. Nawet gdybym przez to miał nie zaznać tego doznania przez długi czas.
Przykro mi, że mało kto to rozumie.

KLIK